|
Przypadek mógł pokrzyżować inwazję aliantów |
|
Mariusz Stróżyński
|
|
03.03.2009; 09:20 |
Wiadomości / Aktualności Wśród wielu ujawnionych przez brytyjskie Archiwa Państwowe dokumentów znajduje się niepozorny raport brytyjskiego kontrwywiadu MI5 dotyczący kulisów operacji Torch.
Mimo, iż oficjalnie Portugalia zachowała neutralność w trakcie II Wojny Światowej MI5 zainteresowała się już od początku 1942 roku aktywnością jednostek rybackich z tego kraju. Rozpoczęto więc akcję polegającą na zatrzymywaniu i kontrolowaniu owych jednostek.
Jedną z zatrzymanych jednostek był trawler „Gil Eannes". Po zatrzymaniu go i odstawieniu do portu na Nowej Fundlandii dokonano jego przeszukania. Po znalezieniu, aparatury radiowej oraz książek kodowych postanowiono aresztować jednostkę oraz jej załogę, a wśród nich radiotelegrafistę Gastao de Freitas Ferraz'a. W wyniku niejasności dotyczących tego, która z agend władz będącej wtedy kolonią brytyjską Nowej Fundlandii ma dokonać aresztowania oraz sporów kompetencyjnych po krótkim okresie zatrzymania trawler z powrotem wyszedł w może wraz z radiotelegrafistą.
1 listopada 1942 roku, a więc na tydzień przed rozpoczęciem operacji na Atlantyku brytyjski pancernik "Duke of York" zatrzymał portugalską jednostkę rybacką. Był to znany już brytyjskiemu kontrwywiadowi trawler „Gil Eannes". Po przesłuchaniu radiotelegrafisty okazało się, że otrzymał on już od wywiadu niemieckiego równowartość około 600 dolarów za przekazane do Niemiec informacje o ruchach alianckiej floty.
Według zachowanego raportu jednostka ta została zatrzymana na krótko przed mającym nastąpić zetknięciem z jednym z konwojów marskich przewożących na pokładzie wojska i sprzęt mający brać udział w operacji lądowania w Północnej Afryce (operacja „Torch”).
Według opinii historyka z uniwersytetu w Cambridge Christophera Andrewa, gdyby wtedy nie doszło do przypadkowego zatrzymania "Gil Eannes" oraz radiotelegrafisty Gastao de Freitas Ferraz'y informacje o wielkości konwoju oraz kierunku w jakim zmierzał szybko dostały by się w ręce wywiadu niemieckiego. Gdyby tak się stało, to według historyka miało by to decydujący wpływ na powodzenie operacji „Torch”, a w konsekwencji na losy całej wojny.
Według opracowania Stephena Roskilla dotyczącego historii II Wojny Światowej na morzu zarówno niemieckie samoloty jak i okręty podwodne kilkukrotnie meldowały w okresie od 26 października do 3 listopada 1942 roku o płynących w kierunku Afryki konwojach alianckich. Mimo tych meldunków, które w owym czasie stosunkowo obficie spływały do Abwehry nie zdołała ona rozszyfrować zamiarów aliantów.
|
W związku z odkryciem i bad...
No tak. Jakże mogłoby być i...
Muzeum Sieradz - sprawa zos...
jestem nurkiem moge pomoc